piątek, jakaś normalna relacja

Witajcie again!
Coś gęsto się od postów robi na blogasku… ;)
Ano… oto pierwsza normalna nie za bardzo nacechowana emocjami relacja z moich kilku dni z nowej pracy… w sumie nie jest tak źle, od monitora nie bolą mnie oczy(chyba się przyzwyczaiłem) więc nie narzekam… W sumie ostatnio naprawdę nie jest źle… Dostałem kilka ciekawych zadań związanych z moimi ostatnimi kierunkami rozwoju. Co tam poza tym, na grill do lublina nie pojadę bo po pierwsze przesunął się termin grilla z soboty na niedzielę a po drugie krucho u mnie z pieniędzmi, boję się zostać bez środków do życia, jako, że mi się przesunęła wypłata o 10 dni. holera, to jest dla mnie duży problem, ten miesiąc będzie trwał 10 dni dłużej, a to już jest dużo…naprawdę dużo, nie wiem, nawet nie widzę perspektyw kiedy się odkuje w końcu, już taką kupę czasu żyje w prawdziwej nędzy że to się w głowie nie mieści, ale czas pokaże… zobaczymy… no to tyle… spadam do pracy. za pisanie bloga mi tu nie płacą… pozdrowienia.
ps. Karolina jak to czytasz to odezwij się proszę!

2 komentarzy

  1. axis powiedział

    8 czerwiec, 2007 @ 11:47 am

    wez chlorze tyle nie pij bo niedlugo zle przy Tobie wypadne w rankingach ;)

  2. saweko powiedział

    8 czerwiec, 2007 @ 11:52 am

    ta ja tutaj abstynencje przeżywam a ty mi alkoholu żałujesz, a tak wczoraj piłem… ;)


Napisz komentarz