2 tygodnie później

Post jest piątkowy, ale internetu zabrakło w momencie wysyłania

Witajcie!
Więc minęły 2 tygodnie a moje odczucia dotyczące mojej nowej pracy się nie zmieniły a nawet umocniły, w każdym bądź razie jestem z firmy Contium bardzo zadowolony, jak na razie… W sumie z doświadczenia wiem, że zawsze na początku jest fajnie… Mam nadzieje, że tu tak zostanie, bo firma ze swoim podejściem do ludzi mi się podoba.
Co tam jeszcze ciekawego…poza pracą(niestety nie wiele się tego dzieje)… Finansowo stoję na granicy… Nie jest bardzo źle, ale nie można powiedzieć, żeby było jakoś wspaniale, napewno mój stan finansowy nie jest tragiczny, w tym miesiącu, a dokładnie na początku następnego będę mógł sobie pozwolić na szaleństwo na imprezie creamfields… ale o tym niżej.
Przeżyłem tydzień bez Kaczorka…pojechała do rodziny do Niemiec a ja odczułem zajebistość samotnego życia(samotne pod kątem mieszkam sam w mieszkaniu a nie bez kobiety czy coś takiego, w końcu nas nic nie łączy)… święty spokój, dom duży więc ciężko cały zasyfić… ;) sprzątasz kiedy chcesz, chodzisz nago i takie tam luksusy, żyć nie umierać ;)
Miałem fajny motyw kilka dni temu, chodziłem sobie po parkingu przed firmą i narzekałem w rozmowie telefonicznej że nie mam kasy na remont roweru, patrze a tu pod nogami leży 50 zł… no i dołożyłem jeszcze 20 i starczyło na remont roweru i jeszcze błotniki, niestety nie pasują do mojego roweru, ale dzisiaj pójdę je zwrócić…albo wymienię na inne albo kupie koszyk do bidonu. Jedno i drugie się przyda, ale chyba koszyk bardziej.
Co do creamfields….zajrzyjcie sobie na www.creamfields.pl, impreza zapowiada się niesamowicie…będzie fajnie conajmniej. Ze składu imprezowiczów przyjeżdża tylko Tobiasz, fajnie że przyjeżdża, bo samemu było by mi smutno a tak we 2ch można nieźle przykatować imprezę… całe miasto obwieszone plakatami:
Creamfields 2007 Promo plakat

Napisz komentarz