piątek, czego znowu piątek

Ehhh trochę jestem przygnębiony, ale z drugiej strony już sobie znalazłem kolejny powód… w niedziele gdzieś pojadę jak dobrze pójdzie, a teraz co do powodu mojego przygnębienia…. Jutro tj. 07.07.07…..tak tak jest Creamfileds, niestety, gówno z tego będzie kasa się skończyła i h.! No nic, napaliłem się na tą imprezę strasznie, ale jeżeli mam wybierać impra-jedzenie?…wiadomo, student wybrał by impre, ale ja dopiero od stycznia wracam na studia…o tak będę dalej studiował w Lublinie, koszty które musiałbym ponieść w sytuacji gdybym chciał studiować we Wrocławiu są za duże… nie opłaca się…(jebany materialista ze mnie).. zresztą co 2 tygodnie w domu sobie będę… też fajnie, o nie nie w domu, tylko u rodziców, dom jest tutaj w Breslau…. co tam jeszcze ciekawego… dzisiaj przyszedł do mnie mój szef i zobaczył moją gazetkę rowerową(MR) i zaproponował wspólne wyprawy w Góry Smocze, może być naprawdę zaje…. ciekawe kiedy to wypali.
Wrocław dzisiaj zaskakuje mnie swoją pogodą tj. mocno mocno wieje, jak byłem w sklepie po jabłka(tak to mój główny posiłek w pracy ostatnio) to świeciło słoneczko, trochę wiało, ale pogoda na rower była idealna…teraz już tak nie jest znów się ściemniło i cośtam… ;)
Mam już internet szybki…o tak bardzo szybki, po prostu 500kB/s śmiga…fajnie co?, druga strona medalu jest taka że niema co ściągać. przez noc udało mi się zassać trochę muzy z tmb… wrócę do domu to przesłucham czy coś….
dzisiaj odkryłem kilka fajnych miejsc w internecie…. w sumie najfajniejsze to:

Napisz komentarz